wtorek, 7 listopada 2017

BP-131- recenzja

Płytki do stempli Born Pretty jak dla mnie są już kultowe. Chyba każda z nas ma ich sporą kolekcję. Każda też (tak mi się wydaje) chętnie przyjmuje pod swój dach kolejną. U mnie też zawitała mała, niepozorna, ale jaka piękna- płytka BP-131.



Motyw łapaczy snów idealny na sezon letni. Jak widać płytka zapakowana jest w tekturową kopertę. Standardowo wzór pokryty jest folią zabezpieczającą, którą zdejmujemy przed pierwszym użyciem.


Po "rozebraniu" już możemy odbijać wzory. Przyznam się szczerze, że miałam obawy czy przezroczysty stempel poradzi sobie z cieniutkimi linami. Jak wiadomo odbijanie takich bywa kłopotliwe, szczególnie stemplem clear. Okazało się jednak, że nie ma powodu do zmartwień, bo wzory przenoszą się świetnie. Każda kreseczka odbija się idealnie.



Co tu dużo pisać- po raz kolejny jestem bardzo zadowolona. Myślę, że w lecie płytka ta będzie hitem.

Płytkę BP-131 możecie kupić w Born Pretty Store, a dokładnie tu. Aktualnie kosztuje 1,59$. Pamiętajcie o moim kodzie SJL91, który obniży cenę nieprzecenionych artykułów o 10%. Przesyłka nierejestrowana jest zawsze darmowa.


poniedziałek, 23 października 2017

Pędzelek do ombre Born Pretty

Dziś przychodzę do Was z moimi spostrzeżeniami na temat pędzelka do ombre jaki ostatnio zasilił moje pędzelkowe zbiory. Pochodzi on ze sklepu Born Pretty Store i wygląda tak:


Bardzo podoba mi się, że teraz w pędzelkach do paznokci stawia się nie tylko na użyteczność, ale i na ładny design. Jest po prostu bardzo ładny. Ale jak wiadomo najważniejsze jest jak się spisuje.


Jak widać na powyższym zdjęciu pędzelek ma włosie różnej długości. chroni je "zatyczka" dzięki czemu nie musimy się martwić, że nam się zniszczy przy przechowywaniu. Dodatkowo włożony był do plastikowego etui, które na zdjęciu nie wygląd jakoś wow więc sobie je darowałam. Niemniej jednak trzymam go dodatkowo właśnie w tym opakowaniu. Najważniejsze jest jednak jak się spisuje. Muszę się przyznać, że miałam do niego mieszane uczucia. Z jednej strony fajnie miesza się nim kolory jednak irytowały mnie powstające pęcherzyki powietrza. Po pokryciu topem są one mało widoczne, ale ja wiem że są. Działo się tak gdy używałam pędzelka na zasadzie poklepywania na płasko jak na poniższym zdjęciu:


Gdy jednak miziam pędzelkiem na granicy kolorów trzymając go prostopadle (czyli miziam samymi dłuższymi włoskami) to wszystko jest super- jak na poniższej fotce. Dlatego ja będę korzystała z niego w ten sposób. Ciesze się więc, że go mam bo nie muszę już brudzić pędzelka z lakieru do mieszanania kolorów na paznokciu.



Pędzel ten możecie kupić w Born Pretty Store, a dokładnie tu. Aktualnie kosztuje 3,69$. Pamiętajcie o moim kodzie rabatowym SJL91, który daje rabat 10% na nieprzecenione artykuły. Przesyłka nierejestrowana jest darmowa.

poniedziałek, 9 października 2017

Claresa - moja opinia

Jakiś czas temu wysłałam swoje zgłoszenie, by móc przetestować nową formułę lakierów marki Claresa. Było mi bardzo miło, gdy otrzymałam odpowiedź zwrotną, że się zakwalifikowałam. Pi kilku tygodniach (nie pamiętam dokładnie, jakiś 3-4) dostałam produkty. Dziś podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami.

Zaczynając od początku. W skład zestawu, który otrzymałam wchodziła: baza, top, 2 lakiery Green Rabbit i Yellow Bananas, cleaner i remover.


Dodam, że posiadam kilka kolorów Claresy, ale jeszcze w starej formule, która jest rzadka, lejąca. Nowa formuła jest gęsta i to nawet bardzo w stosunku do jej poprzedniczki. Nowe kolory kryją już po pierwszej warstwie, choć w przypadku Yellow Bananas bardziej podobają mi się 2 cieńsze. Początkowo kompletnie nie umiałam sobie poradzić z gęstością produktu ale mam ten sam problem z lakierami Indigo. Wszystko jest jednak kwestią wprawy i w końcu ogarnęłam nakładanie.

Buteleczki zarówno topu, bazy jak i lakierów zawierają 7ml produktu. Cleaner i remover które dostałam mają po 100 ml. Sugerowana cena detaliczna to 19,99 zł i tyle lakiery kosztują w sklepie Claresy. Cena jest bardzo rozsądna, tym bardziej, że lakiery trzymają się bardzo dobrze- sprawdzone u kilku osób, ale jeszcze w starej formule.

Co do manicure postanowiłam użyć obu kolorów i powstało to co prezentują poniższe zdjęcia.
Tak prezentowały się paznokcie pierwszego dnia:






Po 12 dniach wyglądały tak:


Nieźle prawda? Niestety paznokcie musiałam zdjąć, gdyż uszkodziłam jeden podczas pieczenia szarlotki. Przy okazji przekonałam się, że łatwo schodzą po namoczeniu w removerze Claresa. Płatkami odchodziły z płytki paznokcia po kilku minutach.

Podsumowując: Uważam lakiery za godne polecenia, gdyż spełniają kryteria, które dla mnie są bardzo istotne: krycie, trwałość i łatwość w zdejmowaniu. Chętnie sięgnę po inne kolory. Widziałam na ich profilu na Instagramie, że mają nową kolekcję lakierów z drobinkami. Po zdjęciach wydają mi się interesujące.

P.S. Bardzo dziękuję marce Claresa za możliwość przetestowania ich produktów.

niedziela, 8 października 2017

Jeszcze wakacyjnie

W kolejce do pokazania są jeszcze zdobienia jakie nosiłam w wakacje. Dziś pokażę na przekór jesieni palemki. Lakierem dominującym jest Eiyo 141. Prawą rękę zdobi Pixel Effect Emerald od Indigo. Na lewej zaś namalowałam sobie palemki. Wakacje spędziłam w domu (wykańczanie kosztuje niestety) więc na pocieszenie na paznokciach miałam coś iście letniego.




środa, 4 października 2017

Radełko- Born Pretty Cuticle Pusher

O radełku do odsuwania skórek będzie dziś mowa. Jest to sprzęt znany chyba każdej z nas. Moje pochodzi ze sklepu Born Pretty Store i wygląda tak:


Trzymam je w tym opakowaniu, bo wydaje mi się wygodne i takie bardziej higieniczne niż chowane do szuflady luzem. Po wyjęciu prezentuje się tak:


Radełko jest dość długie. Ma 14,7 cm. Na aukcji opatrzone jest nr 4. Wykonane jest ze stali nierdzewnej z wygrawerowanym napisem BORN PRETTY . Ma dwie różne końcówki:



I tu zaczyna się mój zachwyt. Mam radełka które z obu stron są zakończone tak samo choć końce różnią się rozmiarem. Tu mam jedną końcówkę którą odpychamy skórki i drugą nazywaną przeze mnie "dłubakiem". Wchodzi tam gdzie tamta końcówka nie może- wygarniam nią to co się schowało pod wałem okołopaznokciowym oraz usuwam lakier który zlał mi się na skórki. Niby mała rzecz a jakie udogodnienie.
Reasumując radełko polecam, gdyż zastępuje mi 2 inne dotychczas używane.

A tu mały podgląd na radełko w akcji z użyciem niezastąpionego Sally Hansen Instant Cuticle Remover. Paznokcie dość przyniszczone inwazyjnym usuwaniem hybrydy. Dodam tylko, że ja skórek nie wycinam. Tylko odsuwam.



Kupić je możecie w Born Pretty Store, a dokładnie tu. Aktualnie kosztuje 2,59$. Pamiętaj, że używając mojego kodu SJL91 otrzymasz rabat 10% na nieprzecenione artykuły. Przesyłka nierejestrowana jest darmowa.


sobota, 30 września 2017

Neess- moja opinia

Jakiś czas temu na Instagramie odezwała się do mnie marka Neess z propozycją wypróbowania ich produktów. Po pierwsze zrobiło mi się bardzo miło, że sami do mnie napisali z propozycją ;). Po drugie nie miałam jeszcze żadnego z ich produktów więc oczywiście się zgodziłam. Spodziewałam się góra 2 lakierów więc byłam miło zaskoczona zawartością przesyłki.


Jak widać stałam się posiadaczką 6 kolorów i pięciu efektów. Kolory na wzorniku prezentują się tak:

Są to kolejno od góry:
- 7572 Koktajlowa Kotka by Cleo
- 7508 Rock&Róż
- 7584 Kobieta Kot by Cleo
- 7568 Papryka Dzika
-7583 Neony Dwa by Cleo
- 7582 Kocimiętka by Cleo

Lakiery znajdują się w 8ml buteleczkach. Na każdej nakrętce naklejone jest kółeczko w kolorze lakieru z numerem i nazwą odcienia. Jak dla mnie najlepiej oznakowane lakiery jakie mam. Duży plus i ułatwienie, gdy trzyma się produkty w szufladzie. Cena na stronie neess.pl to  29,99 zł. Jak za taką pojemność cena jest ok. Dadatkowo firma wprowadziła lakiery w pojemności 4ml w cenie 17,99 zł. Można więc mięć więcej kolorów w niższej cenie. Uważam to za dobry pomysł na użytek domowy. Ponadto na profilu Neess na Instagramie do jutra trwa konkurs gdzie możne wygrać 49 lakierów w pojemności 4ml. Warto spróbować.

O lakierach mogę napisać z czystym sumieniem, że są świetne. Mocne kolory, dobrze napigmentowane. 2 warstwy kryją choć ja często stosuję technikę 3 ultracienkich warstw. Co do trwałości nie mam zastrzeżeń choć ja nakładałam je na Extrabase Neonail, gdyż bazy i topu Neess nie posiadam. Ze zdjęciem lakierów przy pomocy acetonu też nie miałam żadnych problemów. Chciałabym napisać coś na minus, ale nic takiego nie znalazłam.

Jak wspomniałam paczka zawierała też pyłki:


Od lewej to:
- Shiny Flakes Effect zielony/green (wtarty w dyspersję i w top nowipe)
- Neonowy Pył koralowy nr art. 3571 (Sypany i wtary w kolor Papryka Dzika oraz biały)
- Candy Effect No. 7 (sypany i wtarty)
- Candy Effect No. 2
- Candy Effect No. 5
Szczególnie spodobały mi się pyłki Candy Effect wcierane w dyspersję. Wyglądają jak piksele w TV. Płatki Shiny Flakes przydadza się bliżej świąt. A Neon Dust w lecie. Pyłków i efektów nigdy za wiele, gdyż jest to szybki i łatwy sposób na efektowne paznokcie.

Teraz czas na manicure jakie wyczarowałam tymi lakierami. Postawiłam na przeciwieństwa i tak najpierw nosiłam mocne neony, by później przejść do delikatnego pastelowego różu. Kobieta zmienną jest ;)









Wersja spokojna:











Jak widać w ofercie Neess każda znajdzie coś dla siebie. Nic tylko zamawiać.

P.S. Produkty otrzymałam od marki Neess bez wskazania o konieczności napisania o nich postu. Uznałam jednak, że lakiery zasługują na to by je Wam przedstawić, bo są po prostu bardzo dobre.

poniedziałek, 18 września 2017

Unicorn- magiczny pyłek od BPS

Po 2- miesięcznej przerwie w blogowaniu wracam do Was z recenzją popularnego w ostatnim czasie pyłku Unicorn. Mój pochodzi z Born Pretty Store i w opakowaniu wygląda tak:

Jak widać dołączona jest do niego pacynka. Całość zapakowana była w logowany woreczek strunowy. W słoiczku ukryta jest niewielka bo 0,2 gramowa ilość pyłku co mnie trochę rozczarowało na początku, ale okazało się, że wystarczy odrobina by cieszyć się blaskiem na paznokciu. Wystarczy więc na długo.

















Pyłek ten wciera się w top nowipe, czyli taki, który nie posiada warstwy dyspersyjnej. Na każdym kolorze wygląda inaczej, choć ja upodobałam go sobie na jasnych odcieniach. Tak najbardziej mi się podoba.


Powyżej mamy kolory błękitny, bladą miętę, jasny róż, nude, biały i czarny. Aparat zjadł większość uroku, bo na żywo wygląda to pięknie. Mam go na paznokciach od kilku dni i jak narazie nic mi się nie starło i nie złuszczyło, czego obawiałam się najbardziej. Mogę więc z czystym sercem polecić.

Pyłek Unicorn możecie kupić w Born Pretty Store, a dokładnie tu. Aktualnie kosztuje 2,99$. Korzystając z mojego kodu SJL91 otrzymacie rabat 10% na nieprzecenione artykuły. Przesyłka jest daromowa.


A tak pyłek uzupełnia mój manicure wykonany produktami marki Neess o których wkrótce napiszę kilka słów.